3=1


Jedenastu uczniów udało się do Galilei, na górę, tam gdzie Jezus im polecił. A gdy Go ujrzeli, oddali Mu pokłon. Niektórzy jednak wątpili. Wtedy Jezus podszedł do nich i przemówił tymi słowami: „Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata”.(Mt 28, 16-20)

Jan Chryzostom, tłumacząc już przeszło 1700 lat temu ten fragment Ewangelii, wyłowił bardzo ważny wątek. Jezus spotykając się ze swymi uczniami, posyłając ich przez swoim wstąpieniem do nieba daje im moc Trójcy. Nie patrzy na ich przeszłość, nie wypomina ich niedowiarstwa, słabości i ucieczki spod krzyża. Nie ma tu wrogich mu Żydów, uczonych w Piśmie i podejrzliwych faryzeuszy. Znika aura ludzkiego grzechu. Dlaczego? Bo kto trzyma się Boga ten widzi miłość jako jedyną słuszną drogę którą warto podążać. W miłości nie jest ważne to co było- ważne jest to kocham tu i teraz, czy wybieram ten sposób widzenia świata. Jezus ma w sobie wszelką władzę. Idąc i nauczając uczniowie odkrywają że wszelka moc pochodzi od Trójcy. Bez wezwania jej imienia nic w Kościele nie ma bożej tożsamości. Nic nie działa. Modlitwa bez znaku krzyża, sakramenty bez obecności Ojca, Syna i ich Ducha stają się jakąś magią, ludzkim rytuałem. 

Współczesny teolog Tomas Halik zauważył, że Bóg jest wielością osób. Każda wielość potrzebuje jednak jedności aby przetrwać. W Bogu wszystko jest doskonałą jednością. Tę prawdę odczytujemy w prefacji mszalnej na uroczystość Przenajświętszej Trójcy: Ty z jednorodzonym Synem Twoim i Duchem Świętym jedynym jesteś Bogiem, jedynym jesteś Panem; nie przez jedność osoby, lecz przez to, że Trójca ma jedną naturę. Problemem naszych wspólnot jest grzech, który nie pozwala nam zrozumieć Trójcy. Jak można tak kochać by w myśleniu i działaniu nieprzerwanie być jednym? Jak to możliwe? Tak bez żadnej kłótni, nawet bez małej sprzeczki?! Właśnie tak! Gdy miłość nas trzyma przy sobie to coraz bardziej w przedziwny sposób nas spaja, skleja. Tworzy się wokół nas cudowna aura nieśmiertelności.

My sobie możemy tylko wyobrazić sytuacje, w jakich więź między ludźmi może nas samych przekroczyć. W styczniu tego roku zmarła w australijskim domu opieki para, która przeżyła ze sobą 70 lat w małżeństwie. Norma i Francis byli już mocno schorowani, gdy trafili pod opiekę ośrodka. Przed południem pewnego dnia pielęgniarka zauważyła że Francis zachowuje się dość niespokojnie, dlatego pobiegła do gabinetu po lekarza. Po chwili gdy wróciła zastała parę trzymającą się za ręce, która już nie żyła. Odeszli razem- tak jak szli przez całe życie. To pewien obraz, który może nam jedynie przybliżyć rzeczywistość w jakiej żyje nieustannie Bóg. Bardziej musimy w chwilach trudności z wiarą w istnienie Trójcy myśleć o relacji niż o każdej z osób. Ojciec, Syn i Duch są Bogiem- są absolutnie doskonali w tym jak się miłują.

To dlatego Jezus tak żarliwie modli się o dar jedności dla swoich uczniów. Krzyczy wręcz w niebo- oby się tak zespolili w JEDNO! Tak trudno nam dziś uwierzyć, że mimo naszej różnorodności, barwności, inności możemy być jedno, że możemy być w miłości blisko siebie. Na koniec Apostołowie rozstają posłani do świata, rozesłani w taki sposób że nigdy się razem nie spotkają. Wiara w Jezusa, który jest w pełni zjednoczony z Ojcem i z Duchem sprawia, że nawet w najdalszych krańcach świata są blisko siebie. Udzielając sakramentów w imię Trójcy są w nieustannym dialogu z miłością, która musi nas inspirować, zachęcać do nieustannej walki  o to by być razem, mimo przeciwności.

W pięknym obrazie z Księgi Rodzaju ,Abraham przyjmuje przy swoim namiocie trzy tajemnicze postacie. Nie jest ważne kim oni są. Nawet ich o to nie pyta. Ważne, że przyszli do niego. Przyszli razem i jako takich chce ich przyjąć. Choć nie wie o nich niczego, intuicja podpowiada mu, że są ze sobą spokrewnieni, zjednoczeni i nie dlatego można ich oddzielić. My też bądźmy dla Trójcy gościnni, choć może jej nie umiemy zgłębić. Przyjmijmy do naszego życia Boga, takiego jaki jest sam w sobie, a łaska i miłość trzech osób będzie zawsze z nami. 

Inną intuicją dotyczącą Trójcy pozostawiła nam dawna sztuka sakralna. Mniej więcej w XIV wieku upowszechniał się za przyczyną św. Bernarda i jego dzieł pewien obraz Maryi. Święta dziewica na ręku trzyma małego Jezusa a w drugiej dłoni trzyma niewielki owoc. Poniżej głowy figura się otwiera, tak jak gdybyśmy mogli zajrzeć do wnętrza Matki Bożej. Co tam się znajduje? Możemy tam dostrzec przedstawienie Trójcy Świętej. W jej wnętrzu jest dom Ojca, Syna i Ducha Świętego. Przyjmując Syna przyjmuje do swego łona Boga, takiego jaki jest. Maryja strzeże tej tajemnicy pod swoim płaszczem, którym jest wiara całego Kościoła.  

Czy ty również wierzysz w jedność? Czy nie tego nam potrzeba w świecie rozmaitości, różnorodności idei, poglądów i spojrzeń? Czy wierzysz w tą przedziwną boską wielość, która jest jednością? Czy wierzysz w Boga w Trójcy Jedynego?

ks. Adam Kiermut