Pokarm w którym ukryła się MIŁOŚĆ…

W synagodze w Kafarnaum Jezus powiedział: „Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem”. A wielu spośród Jego uczniów, którzy to usłyszeli, mówiło: „Trudna jest ta mowa. Któż jej może słuchać?” Jezus jednak, świadom tego, że uczniowie Jego na to szemrali, rzekł do nich: „To was gorszy? A gdy ujrzycie Syna Człowieczego wstępującego tam, gdzie był przedtem? To Duch daje życie; ciało na nic się nie zda. Słowa, które Ja wam powiedziałem, są duchem i są życiem. Lecz pośród was są tacy, którzy nie wierzą”. Jezus bowiem od początku wiedział, którzy nie wierzą, i kto ma Go wydać. Rzekł więc: „Oto dlaczego wam powiedziałem: Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli nie zostało mu to dane przez Ojca”. Od tego czasu wielu uczniów Jego odeszło i już z Nim nie chodziło. Rzekł więc Jezus do Dwunastu: „Czyż i wy chcecie odejść?” Odpowiedział Mu Szymon Piotr: „Panie, do kogo pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. A my uwierzyliśmy i poznaliśmy, że Ty jesteś Świętym Bożym”. 

(J 6, 55. 60-69)

Niewielka świątynia nad jeziorem Genezaret staje się niemym świadkiem wyjątkowej mowy Jezusa. Odtąd jego postać będzie zebranych dzieliła, przyniesie kryzys oraz wątpliwości. Jezus wybrał to miejsce nieprzypadkowo. Świątynia jest jedynym właściwym miejscem, gdzie Pan mógł wygłosić tak ważne słowa, ale jest także jedynym miejscem gdzie możemy je właściwie zrozumieć.

Chwilę po tym jak Nauczyciel zakończył swą przemowę, zebrani odwrócili się od niego i zaczęli szemrać. Jest to pójście w mrok bez patrzenia na prawdę. Nie jest ona wtedy istotna. Jezus jest w tym doświadczeniu drugim Mojżeszem, którego długa wędrówka przez pustynię była naznaczona wielkim zwątpieniem i powątpiewaniem ludu. Trudno było mu unieść rolę lidera, przywódcy i pośrednika między Bogiem, a ludźmi. Brak wiary Izraela ogołocił jego słowa z ich boskiego pochodzenia. Pozostało już tylko to co ludzkie. Szemranie, gdy ludzie chcą boskie prawdy po swojemu rozebrać na czynniki pierwsze i sprawić następnie, by wszystko w ich życiu działało bez zarzutu… Co w słowach Jezusa ma gorszyć? Co powoduje odejście? Może to, że On odkrywa przed nami swe ciało jako źródło życia? Ciało, które dziś stało się powszechnie dostępnym towarem, wystawionym na pożarcie przez nasze zmysły przestaje już kogokolwiek dziwić i bulwersować. Ciało służy do karmienia naszych zachcianek, istnieje po to by nas bawić i stanowić tylko zewnętrzny wymiar naszego wizerunku, ładne „opakowanie”. To bariera, przez którą nie potrafią przejść słuchacze. To wyjątkowe ciało otwiera nas na wieczność, a nie jest pożywką tylko dla naszych popędów. Co tak bardzo prowokuje w tej mowie? Jezus nigdy nie mówił niczego w oderwaniu od miłości do człowieka. Także te słowa są z nią sprzężone. Nie zrozumie Jezusa ten kto nie idzie z nim na całość, kto nie wchodzi z nim we wspólnotę jego ciała i krwi- czyli najbliżej jak się da. Mówiąc o nim i opierając się tylko na naszej wiedzy nigdy go nie poznamy i nie dotkniemy. Wielu odchodzi- wtedy jak i dzisiaj gdy słyszą, że miłość wymaga czegoś od nich, że w imię jej poznania i zrozumienia trzeba z czegoś zrezygnować. Wybieramy dziś miłości łatwe, niewymagające, szybkie i takie które są tylko dla nas a nie dla innych. Trudno interpretować Eucharystię w oderwaniu od miłości, która w świecie przechodzi dziś dotkliwy kryzys.  

Trudna to mowa również i dzisiaj, gdy nawet pośród regularnie uczęszczających na Mszę Świętą, mniejszość przystępuje do Komunii Świętej. Co się z nami stało? Dlaczego już nie walczymy o to, by nie chodzić głodnymi? Dlaczego tak lekkomyślnie omijamy prawdę o tym kim jest Jezus? Mówi się, że nawet co trzeci człowiek na świecie cierpi z powodu niedożywienia. Statystycznie nawet 80% katolików głodzi swoją duszę, nie przyjmując do niej regularnie właśnie tego pokarmu, którym jest sam Jezus. Wnioski?

Może zbyt wiele słów, które słyszymy na co dzień nie mają w sobie Ducha i życia? 

Może za dużo pośród nas szemrania, jakie niesie się echem przez pustynię poprzez Kafarnaum, aż po nasze serca tu i teraz? Może za mało wiary w to, że nie zawsze wystarczą nam uszy, by naprawdę usłyszeć…. 

Potrzeba czasem i serca. Czy to nie przypadkiem właśnie w Kafarnaum pośród odchodzącego od Jezusa tłumu znajdzie się rzymski setnik, który uwierzy choć nie widział? Czy to nie jego słowa każdy z nas wypowiada zawsze zanim przyjmie Jezusa do swego serca? Panie nie jestem godzien… To znaczy- nie umiem pojąć jak Ty umiesz przyjść do mnie ale wiem, że zawsze znajdziesz drogę. Twoje ciało nie jest przeszkodą- jest szansą by spotkać się z niebem. Tylko Twoje ciało pozwoli mi tam dojść.

Kafarnaum zatem zostanie zapamiętane nie z niewiary dziesiątek, jeśli nie setek ludzi, którzy odeszli. Zapamiętamy je z powodu mniej licznych odpowiedzi na zaproszenia Jezusa, których udzielił mu m.in. Mateusz, Piotr i pogański żołnierz. Może musimy się przyzwyczaić, że prawda nigdy nie wnosi ilości w naszą codzienność, lecz jakość.

Ci, którzy Mu zaufali, zrozumieją prawdę, wierni w miłości będą przy Nim trwali: łaska bowiem i miłosierdzie dla Jego wybranych (Mdr 3,9)

ks. Adam Kiermut