Ujrzał…

Gdy Jezus posłyszał, że Jan został uwięziony, usunął się do Galilei. Opuścił jednak Nazaret, przyszedł i osiadł w Kafarnaum nad jeziorem, na pograniczu ziem Zabulona i Neftalego. Tak miało się spełnić słowo proroka Izajasza: „Ziemia Zabulona i ziemia Neftalego, na drodze ku morzu, Zajordanie, Galilea pogan! Lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie, i mieszkańcom cienistej krainy śmierci wzeszło światło”. Odtąd począł Jezus nauczać i mówić: „Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie”. Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, Jezus ujrzał dwóch braci: Szymona, zwanego Piotrem, i brata jego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. I rzekł do nich: „Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi”. Oni natychmiast, zostawiwszy sieci, poszli za Nim. A idąc stamtąd dalej, ujrzał innych dwóch braci: Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego, Jana, jak z ojcem swym Zebedeuszem naprawiali w łodzi swe sieci. Ich też powołał. A oni natychmiast zostawili łódź i ojca i poszli za Nim. I obchodził Jezus całą Galileę, nauczając w tamtejszych synagogach, głosząc Ewangelię o królestwie i lecząc wszelkie choroby i wszelkie słabości wśród ludu. (Mt 4, 12-23)

30 lat temu we Włoszech zaczęto odprawiać nabożeństwo nazywane Drogą Światła. Inspiracją do jego powstania były freski z katakumb św. Kaliksta w Rzymie. Ukazywały one zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa, który przechodzi z ciemności do światła życia. Grobowe podziemia wiecznego miasta były miejscem gdzie pierwsi chrześcijanie musieli gromadzić się na modlitwie w obawie przed krwawymi prześladowaniami. W tych, z natury ciemnych i zimnych miejscach wielbili jednak światłość, która jest silniejsza nawet od mroku śmierci. Mając dookoła kolumbaria zmarłych śpiewali pieśni na cześć Pana życia. Tu właśnie krzepili swą wiarę w dawcę dnia nowego, Pana światła. Poganie tym czasem oddawali cześć słońcu, któremu przypisywali boskie atrybuty. Już o świcie gromadzili się by oddawać mu cześć.
Świat pogan również pragnął mieć przy sobie moc światła. Nie mógł jednak wytłumaczyć tego, że jego potęga nie jest w stanie ożywić człowieka. Jego oczy w pewnym momencie zamykają się na jego światło. Chrześcijanie poszli dalej w swej wierze. Znali światłość, która przyszła aby oświecić największy mrok i lęk człowieka- strach przed śmiercią.
Jak napisała polska poetka Anna Kamieńska, po światło trzeba wchodzić w głęboką ciemność. Tego kroku nie boi się Jezus. Gdy zostaje pojmany Jan Chrzciciel może się wydawać, że światło prawdy gaśnie. Milknie silny głos, który wołał o nawrócenie. Jezus go nie podtrzymuje, nie wchodzi naturalnie w jego miejsce ale… odchodzi. Miejsce gdzie się udaje było inne niż żydowska Judea. Galilea na skutek zawirowań historycznych była ziemią spoganiałą, wymieszaną etnicznie i ideowo. Skrzyżowane w niej szlaki przypominały nieco dzisiejszy internet. Było tam niemal wszystko. Wraz z ludźmi i towarami przemieszczały się ich także historie, interesy, cierpienia i nadzieje. Jezus skrywa się na chwilę w miejscu, w którym brakuje światła. Jest ono przygaszone, jakby stłumione mnogością drobnych światełek i błyskotek, za którymi podążali ludzie. Właśnie tu zaczyna się głoszenie królestwa światła. Ogłoszenie go następuje jednak inaczej niż bywało dotychczas w historii. Jezus wybiera drogę przemiany serc. Zaszczepia powoli światło w osobach, które spotyka. Wnika w osobisty mrok, w intymną ciemność każdego człowieka. Nie boi się wejść w głęboką ciemność porzucenia, straty i braku sensu. Jest tam również brak Boga. Rybacy, których nauczyciel dostrzega nad jeziorem byli ludźmi podobnie jak my, poszukującymi światła. Nie mieli go za dużo żyjąc nieco z dala od blasku sławy i wielkich spraw. A nam też często wmawia się, że wiara stoi w wrogości do wolności, postępu. Wiara stanowiłaby więc iluzję światła, utrudniającą nam, ludziom wolnym, drogę ku przyszłości. Ci co trzymają w rękach świecę rozumu, mylnie uważają że sama nauka ich oświeci i ożywi. Z czasem dostrzegają, że mogą stać z nią w miejscu. Nie pójdą jednak dalej. Dlatego pierwsi uczniowie Jezusa zostawili wszystko. Nie chcieli tuptać w miejscu ale wyruszyć w nieznane za prawdziwym światłem w którym widać więcej. Dla tych kilku ludzi właśnie wtedy zabłysło prawdziwe słońce. Po jego promieniach można przejść nawet przez śmierć do życia. Popatrz dziś na swoje życie. Przy jakim świetle szukasz odpowiedzi? Co lub kto oświetla twoją drogę. Czy myślisz czasem o tym co czeka na jej końcu? Każde światło jakie mamy na tym świecie kiedyś zgaśnie. Każde… poza jednym.

ks. Adam Kiermut