Quo vadis, Domine?

Panie, często mam wrażenie,

że zmierzasz w innym kierunku niż ja …

 

Quo vadis, Domine?

Według legendy to właśnie pytanie wypowiedział pewien choleryk, święty Piotr. Piotr-Opoka. Uciekał z Rzymu z powodu nasilających się prześladowań chrześcijan. Jeszcze nie rozumiał dróg Pana? Najwyraźniej. Dlaczego postanowił odejść? Bał się cierpienia? Nie godził się na śmierć? Chciał po prostu… żyć? Nie wiem. Wiem jedno. Widok Jezusa zmierzającego, by ponownie zginąć, w sekundę odmienił perspektywę Piotra.

Quo vadis, Domine?
Co na to Jezus?
Piotrze, jeśli ty opuszczasz Rzym, jeśli ty odchodzisz, jeśli ty rezygnujesz, ja muszę iść… Znowu. Muszę iść, by umrzeć z tymi, którzy umierają w moje Imię. Muszę iść, by dać się ukrzyżować.

Piotr zawrócił. Zrozumiał. Przypomniał sobie słowa Pana, wypowiedziane podczas Ostatniej Wieczerzy:
„Dokąd ja idę, ty teraz za mną pójść nie możesz, ale później pójdziesz.”
I oto przyszło to „później”.
Oddał życie.

Może dziś to ty opuszczasz swój „Rzym”?
Jest za ciężko?
Miało być inaczej?
Krzyż nie miał aż tak uwierać?
Może spakowałeś na drogę suchy prowiant ziemskich zabezpieczeń i ruszasz – byle dalej od ognia bólu. Goryczy rozczarowania wspólnotą, ewangelizacją, życiem rodzinnym, samotnością, prowadzeniem innych?
Może uciekasz wąską uliczką, wierząc, że opuścisz posterunek niezauważony?

A oto Jezus staje dziś na twojej „via Appia”. Patrzy ci w oczy i rusza w kierunku, z którego uciekasz…
Idzie tam, gdzie ty nie chcesz iść.
Idzie głosić tam, gdzie ty chcesz zamknąć usta.
Idzie kochać tych, których kochasz za mało.
Idzie przyjąć tych, których odrzucasz.
Idzie tam, gdzie ty doświadczasz niewygody. Frustracji. Lęku. Beznadziei. Rezygnacji.

Czy chcesz Go minąć?
Uciec?

Przed nami czas drogi. Wielki Post.
Czy zgodzisz się na „umieranie” swoich wizji, pragnień, pomysłów?
Czy zgodzisz się, by wejść na arenę duchowych zmagań – byle tylko wytrwać przy Panu, który trwa przy Tobie do końca?

 

Paulina Jurczykowska