Nie przyzwyczajaj się…

Kiedy Jezus przyszedł do Nazaretu, przemówił do ludu w synagodze: „Dziś spełniły się te słowa Pisma, które słyszeliście”. A wszyscy przyświadczali Mu i dziwili się pełnym łaski słowom, które płynęły z ust Jego. I mówili: „Czy nie jest to syn Józefa?” Wtedy rzekł do nich: „Z pewnością powiecie Mi to przysłowie: Lekarzu, ulecz samego siebie; dokonajże i tu, w swojej ojczyźnie, tego, co wydarzyło się, jak słyszeliśmy, w Kafarnaum”. I dodał: „Zaprawdę, powiadam wam: Żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie. Naprawdę, mówię wam: Wiele wdów było w Izraelu za czasów Eliasza, kiedy niebo pozostawało zamknięte przez trzy lata i sześć miesięcy, tak że wielki głód panował w całym kraju; a Eliasz do żadnej z nich nie został posłany, tylko do owej wdowy w Sarepcie Sydońskiej. I wielu trędowatych było w Izraelu za proroka Elizeusza, a żaden z nich nie został oczyszczony, tylko Syryjczyk Naaman”. Na te słowa wszyscy w synagodze unieśli się gniewem. Porwawszy się z miejsc, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na urwisko góry, na której zbudowane było ich miasto, aby Go strącić. On jednak, przeszedłszy pośród nich, oddalił się.

(Łk 4, 21-30)

Nazaret- dziś największe arabskie miasto na terenie Izraela, liczące około 70 tys. mieszkańców. W czasach Jezusa była to zaledwie niewielka wioska ukryta między wzgórzami zielonej Galilei. 30 lat Jezus spędził w tym miejscu, ukrytym przed światem, przed wielkimi wydarzeniami.

Życie Boga na ziemi, życie w Nazarecie składało się z czasu milczenia, modlitwy, pracy, wypoczynku, samotności, spotkań i rozmów z ludźmi. To zwykłe, szare życie było równocześnie bardzo ubogie i proste.
Z kim żył Jezus na co dzień?
Galilejczycy byli ludźmi uczciwymi, byli mniejszymi formalistami niż Żydzi z Judei, były to serca proste, może trochę szorstkie. Jezus przejął ich język, obyczaje i wiele wyrażeń. Przez całe życie był jednym z nich.
Co jadał na co dzień?
To co prosty lud galilejski: jęczmienny chleb, rzadko kiedy mięso, bo było niesamowicie drogie, czasem jajka, nieco kwaśnego mleka, jarzyny, a w dni świąteczne na stole pojawiała się pieczona ryba.
Gdzie mieszał ?
Dom jego ojca Józefa był mały, skromny. Światło wpadało do nich jedynie przez otwarte drzwi. W jednej większej izbie mieściło się wszystko. Była ona zarazem warsztatem, kuchnią, sypialnią. Na ziemi rozłożone było niewielkie posłanie, dalej kilka naczyń glinianych, skrzynia i narzędzia pracy – oto cały dobytek świętej rodziny, można by rzec… oto przybytek Pana Boga z nami, bo Bóg mieszka i działa w codzienności.

Czy wierzysz, że również i Twojej?

Swoi przyzwyczaili się do Jezusa, syna Maryi i Józefa. Przywykli do niego do tego stopnia, że nie byli w stanie w niego uwierzyć.
Do Boga się nie przyzwyczajaj, bo i Ty go zabijesz, zagłuszysz, zamkniesz. Jeżeli masz się już do czegoś przyzwyczajać, to do tego, żebyś nigdy się nie przyzwyczajał!
Nie przyzwyczajaj się do tego, że On jest. Uwierz! Bóg jest codziennie między swymi. Codziennie- nie tylko od wielkiego dzwonu.
Rutyna, w której żyli Galilejczycy, uśpiła Boga w ich sercach, jakby związała mu ręce, nie pozwoliła czynić cudów. Swoi Go nie przyjęli, bo się do niego przyzwyczaili, bardzo po ludzku, tak jak można się przyzwyczaić do tego, że słońce wschodzi i zachodzi i że po porze suchej przychodzi deszcz. Spowszedniał im ten, na którego codziennie patrzyli.
Czy Ty umiesz pokochać w Bogu to, że jest niezmienny, że jest Bogiem codziennym? Że jego miłosierdzie jest zawsze na wyciągnięcie ręki, że miłość Boga nigdy nas nie odrzuca, że do Boga można przyjść w każdej chwili?

Czy Ty wynurzysz się ze swej usypiającej rutyny? Czy dojrzysz coś więcej w Mszy Świętej niż tylko schematyczne przedstawienie, na które wiernie meldujesz się co tydzień? Uważaj i Tobie grozi choroba wiary, którą można nazwać „syndromem Galilejczyków”. Jeśli szukasz w Jezusie fajerwerków, to we Mszy Świętej nic się nie zmieni. Znak krzyża na początku i na końcu, te same doskonale znane teksty modlitw, przez lata ten sam ksiądz przy ołtarzu, najczęściej w zielonym ornacie, ten sam organista na chórze, ta sama biała hostia. Co roku adwent, post i po każdej sobocie niedziela. Rutyna, która może jednak nas przenieść do nieba, bo nie jest to zwykła codzienność. To eucharystyczna codzienność. W niej żyje i działa Bóg.

ks. Adam Kiermut