A jeśli dobrobyt nic nie znaczy…

Gdy Jezus wybierał się w drogę, przybiegł pewien człowiek i upadłszy przed Nim na kolana, zaczął Go pytać: „Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?” Jezus mu rzekł: „Czemu nazywasz Mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg. Znasz przykazania: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, nie oszukuj, czcij swego ojca i matkę”. On Mu odpowiedział: „Nauczycielu, wszystkiego tego przestrzegałem od mojej młodości”. Wtedy Jezus spojrzał na niego z miłością i rzekł mu: „Jednego ci brakuje. Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną”. Lecz on spochmurniał na te słowa i odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości. Wówczas Jezus spojrzał dookoła i rzekł do swoich uczniów: «Jak trudno tym, którzy mają dostatki, wejść do królestwa Bożego». Uczniowie przerazili się Jego słowami, lecz Jezus powtórnie im rzekł: „Dzieci, jakże trudno wejść do królestwa Bożego tym, którzy w dostatkach pokładają ufność. Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa Bożego”.  (Mk 10, 17-25)

 

Rosyjski krążownik pancerny Dmitrij Donskoj w czasie wojny rosyjsko-japońskiej pływał po Pacyfiku.      W 1905 roku uciekał przed japońską flotą, ale w okolicach koreańskiej wyspy Ullung-do został dogoniony i zatopiony. Rosjanie nie chcieli się poddać, a Japończycy, być może nie wiedząc, co na pokładzie statku się znajduje, 29 maja posłali go na dno Morza Japońskiego. W lipcu tego roku ujawniono, że pod wodą znajduje się nie tylko statek. Przewoził on bowiem złoto w sztabkach warte dzisiaj około 130 mld dolarów! Wciąż trwają spory, do kogo ma należeć skarb, kto jest właścicielem takiego wielkiego majątku. Podanie tej informacji w mediach rozbudziło wyobraźnię wielu ludzi. Jak wiele można za to kupić, jak wiele zbudować, jak bardzo można odmienić życie setek tysięcy ludzi w jednej chwili.

A co jest Twoim bogactwem za którym biegniesz? Za czym Ty tęsknisz? Wielu ludzi, którzy za życia „spali na pieniądzach” nie odnaleźli najważniejszych odpowiedzi. Życia nie da się wyjaśnić czymś stworzonym. Klucz to tajemnicy szczęścia nie leży ani pod wodą, ani w banku, ani w żadnym miejscu przez nas uczynionym. Zmarły 5.10.2011 Steve Jobs, założyciel marki Apple, pozostawił po sobie majątek szacowany na 8,3 mld dolarów. Odszedł z tego świata mając 56 lat. Na kilka tygodni przed śmiercią pozostawił bardzo głębokie przesłanie: Dopiero teraz rozumiem, że nawet jeśli zgromadzisz dużo pieniędzy, nagle chcesz realizować cele, które nie są związane z bogactwem. Jest coś ważniejszego: miłość, sztuka, marzenia z twojego dzieciństwa. Nie, nie uganiaj się za bogactwem, to może robić tylko osoba tak zakręcona jak ja. Bóg stworzył nas, aby każdy mógł poczuć miłość w sercu, a nie biegał za złudzeniami budowanymi przez sławę i pieniądze, tak jak ja to robiłem w moim życiu. Teraz wiem, że nie mogę zabrać je ze sobą.
Jedyne co się liczy to wspomnienia wzmocnione miłością. To jest prawdziwe bogactwo, które będzie szło za tobą; będzie ci towarzyszyło, da siłę i światło, które cię poprowadzi.

Dziś przychodzi do Jezusa młodzieniec, który niesie w sobie niepokój nas wszystkich. Apostołowie, którzy przysłuchiwali się ten rozmowie, byli poruszeni odpowiedzią Jezusa. Kto więc będzie zbawiony, skoro dobrobyt zbudowany na tym świecie nic nie znaczy? Poniekąd oni również w swym sercu wiązali bycie z Jezusem z perspektywą jakiegoś awansu społecznego. Nie wyszli z zamożnych rodzin, nigdy nie trzymali skarbów w swych dłoniach. Będąc z kimś wielkim, rosła w ich sercach nadzieja szczęścia, jednak głównie wiązanego z tym światem.

Ich Mistrz pokazuje wyraźnie, że nie sam pieniądz jest problemem, ale nasza wolność od niego. Młodzieniec, zachowując Prawo, nie czuł, że jest bliżej szczęścia, choć przecież ono gwarantowało mu błogosławieństwo Boga. W swoich poszukiwaniach paliły go wątpliwości, co widać w chwili, gdy staje obok Jezusa. Syn zamożnego rodu pada na kolana przed synem cieśli z Nazaretu i jego prosi o pomoc! Być może do takiego gestu przyprowadziła go samotność… Jezus, choć nie miał pieniędzy, miał wielu ludzi obok siebie. Za pieniądze można mieć, ale nie można być. Dlatego młodzieniec odszedł smutny, bo okazało się, że jedyną relację, jaką zbudował, oparł nie na ludziach, lecz na bogactwie. Nasz niepokój związany ze szczęściem zawsze będziemy dzielić z tym młodzieńcem. Każdy z nas ma bowiem jakieś posiadłości- coś, czego Bogu nie chcemy udostępnić, czego nie chcemy z nim rozwiązać i przed nim otworzyć. Czy to, co masz, umiesz dzielić z kimś, kogo masz obok? Czy nie czujesz się zniewolony i zablokowany w miłości nie tylko przez dobrobyt i skupienie się tylko na sobie i swoim spokoju, ale też przez te mniej atrakcyjne posiadłości, które też należą do ciebie- grzech, smutek, porażki, brak zaufania i odrzucenie. Będąc z drugim człowiekiem, nawet to można uczynić bogactwem… Jeśli tylko nauczysz się dzielić swe życie z Bogiem i drugim człowiekiem.

 

ks. Adam Kiermut