Czy Go widzę?

Czy widzę Go w każdym człowieku?

Łatwiej jest dostrzec Go w osobie bliskiej, którą kochamy, w przyjacielu, w kimś kto jest dla nas miły. Bardzo trudno natomiast w kimś wrogo nastawionym, w kimś kto nas zranił, skrzywdził, a także w kimś kto wydaje nam się być wielkim grzesznikiem…

Czy potrafię zobaczyć Jezusa w drugim człowieku…?

Składając sobie życzenia świąteczne, czy noworoczne często życzymy sobie miłości. Każdy z nas pragnie kochać i być kochanym. Każdy z nas chce, aby inni widzieli w nas dobro. A czy ja widzę dobro w innych ludziach, nawet jeżeli są niemili, popełniają błędy, wybierają złe drogi? Nie zawsze potrafiłam to zrobić… i nadal nie zawsze mi to wychodzi… Dlatego chyba Jezus chciał mi bardzo wyraźnie pokazać, że jest obecny w każdym człowieku… Pierwszy raz miało to miejsce w sierpniu 2015r. Byłam na Mszy świętej. Gdy podeszłam do komunii i uklęknęłam, aby przyjąć Jezusa spojrzałam w oczy kapłana. Nigdy nie zapomnę tego spojrzenia… było ono tak piękne, głębokie, pełne miłości. Ten ksiądz na co dzień nie ma takich oczu chociaż jest bardzo miłym i sympatycznym człowiekiem. Wtedy spojrzał na mnie Jezus. Wiem to na pewno. Minęły ponad dwa lata, a ja wciąż pamiętam ten wzrok. Nie umiem opisać go tak, aby oddać piękno tego spojrzenia. Było to wspaniałe doświadczenie, którego nie zapomnę do końca życia.

Miesiąc temu stałam na chodniku i rozmawiałam z koleżanką. W pewnym momencie podszedł do nas bezdomny. Nic nie powiedział, tylko stanął i spojrzał mi w oczy. Trwało to zaledwie chwilę, bo znajoma od razu zakończyła rozmowę i rozstałyśmy się. Odeszłam. Spojrzenie tego bezdomnego było pełne dobroci i ciepła. Po powrocie do domu nie mogłam uwierzyć w to co się stało. Jak mogłam tak odejść? Przecież podszedł do mnie Jezus, potrzebował pomocy… Kilka razy zdarzyło mi się, że kupowałam jedzenie potrzebującym, kiedy mnie o to prosili. W tej sytuacji zareagowałam jak na komendę. Usłyszałam „cześć” i poszłam. W domu płakałam i przepraszałam Boga za brak miłości. To doświadczenie bardzo skruszyło moje serce. Pokazało mi jak bardzo moje serce jest jeszcze zamknięte na drugiego człowieka. Jak wiele miłości do bliźniego mi brakuje.

Bóg pokazał mi, że jest w każdym człowieku… zarówno w kapłanie, jak i w osobie bezdomnej. Jest w tobie i we mnie, w przyjacielu, ale też w kimś kogo nie darzę sympatią. Jezus jest w każdym z nas. Czy potrafię Go dostrzec? Czy mam na tyle otwarte serce, aby patrzeć przez pryzmat miłości? Czy umiem zobaczyć choć odrobinę dobra w osobie, której nie lubię?

Monika Trykacz