Św. Józef mnie… odnalazł!

Źródło zdjęcia

Zbliża się święto Wszystkich Świętych. W tym dniu odmawiamy litanię do „mieszkańców nieba”, prosimy o ich wstawiennictwo w naszym życiu. Przecież wierzymy w świętych obcowanie.
Moje myśli biegną do moich świętych patronów: św. Franciszka z Asyżu, św. Maksymiliana Marii Kolbego, a od tego roku także do… św. Józefa, który dołączył do tego „zacnego” grona. Dlaczego? Sam mnie odnalazł!

Około półtora roku temu, kiedy bardzo potrzebowałam dodatkowej pracy, otrzymałam Boże Słowo, a w nim obietnicę. Pan zachęcał mnie, bym nieco odpoczęła, a wtedy On rozmnoży mój chleb. I rzeczywiście, nie musiałam długo czekać na propozycję nowej pracy. Przyszła do mnie zupełnie niespodziewanie, przez osobę, z którą nie miałam kontaktu przez… kilkanaście lat! Praca dobrze płatna, w zawodzie- lepszej nie mogłam sobie wymarzyć. Niestety, wtedy nie wiedziałam jeszcze, że nie jest ona w pełni zrealizowanym Bożym planem, ale jedynie środkiem na drodze do tegoż celu.

Jeżdżąc raz w tygodniu do mojej nowej pracy, zauważyłam, że dosłownie po drugiej stronie ulicy znajduje się maleńki kościółek. Z czasem – w każdy poniedziałek – zaczęłam do niego uczęszczać na msze święte. Cieszyłam się, że świątynia jest tak blisko i mogę dzięki temu realizować swoje pragnienie jak najczęstszego uczestnictwa w Eucharystii.

Bóg co tydzień dawał mi łaskę odczuwania Jego szczególnej obecności w tym miejscu i czasie. Długo zastanawiałam się, dlaczego akurat tam czuję się tak „wyjątkowo”, przecież wartość każdej mszy św. jest taka sama.

Mijały miesiące…Co tydzień jeździłam do mojej pracy i do „mojego” kościoła… Z czasem zauważyłam, że w pracy mam coraz mniej klientów. Pracowałam w punkcie konsultacyjnym, a więc ludzie przychodzili do mnie po poradę i wracali tam, skąd przyszli.

W moim sercu pojawił się lęk. Bałam się, że skoro nie ma zapotrzebowania na moje usługi, to nie przedłużą mi umowy. Zaczęłam pytać Boga, jaki jest Jego plan, po co dał mi tę pracę, co z moim utrzymaniem, jak dam sobie radę, jeśli nie będę tu pracować.

Podczas zadawania tych pytań, „Coś” mnie tknęło (także po wcześniejszej  rozmowie z moim kierownikiem duchowym), żeby sprawdzić kto jest patronem kościoła w pobliżu pracy. Św. Józef Rzemieślnik- patron ludzi szukających pracy! W jednej chwili stało się dla mnie jasne, że Bóg chciał przez ten cały okres, żebym się modliła za wstawiennictwem św. Józefa o dobrą , Bożą pracę. To dlatego tak dobrze czułam się w tym kościele. Zrozumiałam, że obecna praca nie jest celem samym w sobie. Tym CELEM jest modlitwa do Boga za wstawiennictwem św. Józefa. Na kolejną mszę św. pobiegłam z ogromną radością. Uklękłam przed dużym obrazem św. Józefa i z wielką żarliwością modliłam się o opiekę, o wstawiennictwo w sprawie mojej pracy, mojego utrzymania, o to, by nie zabrakło mi chleba powszedniego, bym mogła w spokoju utrzymać siebie i córkę. Podczas tej mszy świętej Bóg szczególnie dotykał mojego serca swoją miłością, a po przyjęciu komunii świętej w miejscu lęku o przyszłość pojawiły się: Boży pokój i radość. Nie wiem, co będzie dalej z moją pracą, ale już się tym tak nie przejmuję. Wszystko powierzyłam mojemu nowemu patronowi- św. Józefowi. On się tym zajmie. To on mnie odnalazł!
A czy ty masz swojego patrona, swojego świętego, którego opiekę szczególnie czujesz? Jeśli nie, poproś Boga, by twój patron cię odnalazł i byś ty odpowiedział na jego zaproszenie do działania w twoim życiu.  Wiele spraw stanie się wtedy prostszych, bo nie będziesz już z nimi sam. Twój patron wyprosi u Boga cenne łaski dla ciebie, szczególnie Boże miłosierdzie w momencie śmierci. Może zbliżające się święta Wszystkich Świętych będą dobrą okazją, by w sposób szczególny zaprosić jakiegoś świętego do swojego życia? Powodzenia!