Ewangelizacja na Juwenaliach!

W dniach 25-27 maja po raz kolejny  grupa ewangelizatorów ruszyła na pola juwenaliowe, aby dzielić się doświadczeniem miłującego Boga. W tym roku przyświecało nam hasło: „Idźcie i głoście”.

Przez trzy dni rozmawialiśmy ze studentami o naszym doświadczeniu wiary. Podczas ewangelizacji rozdawaliśmy ulotki z modlitwą oraz zaproszenie na spotkanie ewangelizacyjne do parafii Matki Kościoła.

Niech Bóg będzie uwielbiony w tym, czego dokonał.

 

Świadectwa:

Dzisiaj rano czułam zniechęcenie przed dzisiejszą ewangelizacją. Myślałam, że jestem tam niepotrzebna, że nie ma sensu, żebym szła, że to nie dla mnie itd. Powiedziałam Panu Bogu, że jeśli dzisiaj nie uda mi się z kimś dłużej porozmawiać to jutro już nie przyjdę i myślałam, że tak będzie. A jednak udało nam się zaczepić parę osób i zaprosić je na spotkanie, zobaczymy jakie będą z tego owoce, jeśli chociaż jedna osoba przyjdzie na modlitwę to było warto! Ale najlepsze na koniec. Zobaczyliśmy chłopaka, który siedział sam, z telefonem w ręku i go zaczepiliśmy. Okazało się, że dopiero co jest po Nowym Życiu, bardzo mocno przeżył ten kurs, nawrócił się i potrzebował tylko tego, żeby ktoś go zaprosił na to spotkanie. Bardzo chciał znaleźć dla siebie jakąś wspólnotę, ale nie wiedział jak się za to zabrać. Widziałam w nim naprawdę dobry potencjał na ewangelizatora, mówił o pragnieniu dzielenia się swoją wiarą z innymi. Może to taka mała rzecz, że z nim porozmawialiśmy skoro już poznał Jezusa, ale widać nie przypadkowo Bóg postawił nas w tym miejscu i w tym czasie, gdyby nie to, to nie dowiedziałby się o spotkaniu, o tym co robić dalej. I za to chwała Panu!

Ania

Pierwszego dnia na rekolekcjach widać było prawdziwe działanie Boga w tych wszystkich ludziach, których spotkaliśmy. Wielu z nich bardzo mocno się otworzyło, opowiadało o swoim życiu, rodzinie. Na początku często tak nieufnie, nieraz nie chcieli z nami rozmawiać, lecz po pewnej chwili lub słowie, widać było zmianę w tych ludziach. Nie potrafię tego opisać, ale to jest zasługa Ducha Świętego, który nagle z zamkniętych ludzi, w jednej chwili zmienia ich podejście. Zaczynają słuchać, zadają wiele pytań na które nie zawsze da się odpowiedzieć… Można też zauważyć jak ogromna jest potrzeba ewangelizacji i rozmowy. Wielu z nich od dawna nie było w kościele lub też żyje w związkach partnerskich i mieszka razem,.. Pan pokazał mi tego dnia, że bardzo kocha każdego człowieka, pragnie jego powrotu.. Pewna dziewczyna po rozmowie, zapytała, czy gdzieś nie ma kapłana z którym mogłaby porozmawiać lub się wyspowiadać.. Kilka osób podziękowało za rozmowę i powiedziało nam, że bardzo chętnie wybiorą się na najbliższe spotkanie, które odbędzie się w niedzielę o 18:00. Dlatego tak ważna jest ewangelizacja w takim miejscu, wielu z nas myśli, że to nie ma sensu, że nikt nas nie będzie słuchał albo, że nie jesteśmy dostatecznie zdolni do tego, aby to robić… Ale Bóg nie powołuje uzdolnionych, ale uzdalnia powołanych i za to chwała Panu!

Kacper

W moim życiu nigdy nie było momentu, w którym zwątpiłam w istnienie Boga albo się od niego jakoś mocno odwróciłam. Jednak od bardzo długiego czasu miałam problem z tym, żeby całkowicie Mu zaufać. Bardzo się bałam, że kiedy Bóg „zajmie się moim życiem”, zaczną dziać się rzeczy, które po ludzku wydają się straszne, że nagle moi bliscy zaczną umierać albo chorować. Nie wiedziałam, skąd biorą się te myśli, nie rozumiałam też, dlaczego wielu ludzi, którzy nawrócili się w ciągu swojego życia potrafi całkowicie oddać je Bogu, a ja nie, mimo że wierzyłam od zawsze. Zastanawiałam się nad tym, co robię nie tak, może za mało się modlę albo powinnam czynić więcej dobra. Po ewangelizacji czułam, że został zburzony niewidzialny mur i że przekroczyłam granicę, która wcześniej była nie do pokonania. Uświadomiłam sobie, że wiara, którą otrzymałam za darmo, jest tak wielką łaską, że wręcz nie wypada nie dzielić się nią z innymi 😉 i dopiero dzielenie się nią może umożliwić całkowite otwarcie serca na Boga. Nie musiałam ewangelizować przez całe 3 dni, nie musiałam dużo mówić, żeby doświadczyć takiej przemiany serca. Wystarczy podjąć decyzję, nawet jeśli twierdzimy, że się nie nadajemy, że to jeszcze za wcześnie. Nie musimy się nadawać, bo nie działamy sami, ale Duch Święty działa poprzez nas.

Ania